2011-05-09 01:47:15
1 maja
dzieci rysowały różne rzeczy na temat "1 maja", zadany przez panią w przedszkolu. najczęściej były to wariacje na temat pochodu z flagami. ja narysowałem trzy postaci trzymające się za ręce: Ruskiego, Amerykanina i Chińczyka. Chińczyk miał skośne oczy i żółtą twarz, a na sobie jakąś katanę i kapelusz w kształcie szerokiego stożka. Amerykanin był Murzynem w samych kąpielówkach, żeby nie było wątpliwości że to Murzyn. w jakiś sposób przedstawiciel Stanów Zjednoczonych w pochodzie pierwszomajowym nie był w moim dziecięcym umyśle kowbojem ani Indianinem, tylko akurat Murzynem. może przeczuwałem, że w Ameryce to właśnie Murzyn najchętniej wziąłby udział w takim pochodzie. poza tym dzięki niemu mogłem już nie rysować prawdziwego Murzyna z Afryki, bo jeden już był. Ruski wyglądał jak Ruski i oczywiście szedł w środku, jako inspirator całej imprezy. przedstawicielami innych narodów i państw nie zaprzątałem sobie głowy. nieomylny instynkt polityczny nakazywał mi narysować tylko tych, dzięki którym w ogóle istnieje coś takiego jak pochód pierwszomajowy, z ulgą pomijając tych, bez których może się obyć. nie wiedziałem jednak, że w Stanach nie obchodzi się 1 maja, mimo że to data stłumienia demonstracji w Chicago, a święto pracy wypada tam w pierwszy poniedziałek września. Chińczykom data 1 maja też nic nie mówi, bo pochody ruszają tam 1 października, jeszcze później niż w Ameryce. inne dzieci też tego wszystkiego nie wiedziały ale były oburzone, że na moim rysunku nie ma Polaka. pani też.
skomentuj (2)
2011-04-24 16:35:56
święta
ksiądz w kościele zakończył kazanie cytatem z ks.Tischnera: "Chrystus zmartwychwstał, ale wy i tak w to nie wierzycie!". w gruncie rzeczy miał sporo racji. zaraz okazało się, że w Zmartwychwstanie nie wierzą ministranci, bo na podniesienie zaczęli kołatać kołatkami zamiast dzwonić, jak gdyby porannej rezurekcji wcale nie było. potem się połapali i dla zatarcia niekorzystnego wrażenia zaczęli dzwonić ze zdwojoną energią.
skomentuj (2)
2011-02-27 00:31:17
stacja
na stacji benzynowej dziewczyny akurat "robiły kasę" i przez jakiś czas nie przyjmowały wpłat. nie robiło mi to różnicy, bo i tak byłem zajęty kawą i kanapkami oraz trzymaniem wyrywającego się psa, który bardzo chciał dokładnie sprawdzić zawartość sklepowych półek. powiedziałem do dziewczyny przy kasie: "aha, czyli za benzynę mogę dzisiaj nie płacić"? "może pan, najwyżej rachunek przyśle panu policja".
przy okazji opowiedziała o kliencie, który nie zapłacił 40 zł za gaz i odjechał. później zeznawała w jego sprawie w sądzie i powiedziała na rozprawie: "oczywiście, że pan nie zapłacił, dobrze pana pamiętam. był pan taki zdenerwowany i obściskiwał się pan w samochodzie z taką chudą blondynką".
na to wstała żona pozwanego i powiedziała: "Wysoki Sądzie, ale ja nie jestem chudą blondynką...". i rzeczywiście, wszyscy mogli na własne oczy zobaczyć, że nie jest.
słuchałem i rozumiałem, że w takiej sytuacji można było zapomnieć o zapłaceniu za gaz, a dziewczyna dodała: "wie pan, gdybym gdzieś była z kochankiem, to wolałabym na wszelki wypadek wszystko zapłacić, trzeba czy nie trzeba". odpowiedziałem: "i to jest dobre myślenie, proszę pani. przyszłościowe".
skomentuj (51)